Tak wypada - prezent dla nauczyciela

Zakończenie roku szkolnego... radość dzieci- w końcu dwa miesiące wolności od nauki, obowiązku wczesnego wstawania i odrabiania prac domowych.
A co na to wszystko rodzice? 
Kolejny wydatek na prezent dla nauczyciela.... tak wypada.
Jakiś czas temu miałam okazję uczestniczyć w dyskusji grupy mam, których pociechy uczęszczają do przedszkoli i podstawówek. Tematem był prezent dla nauczyciela. 
Mamy rozważały wysokość składki oraz co może stanowić najlepszy prezent. Pod uwagę brano:… pobyt w SPA, złoty zegarek, pióro z grawerunkiem, bon na zakupy, kolczyki… Do kompletu z kwiatami, oczywiście.
Nie mogłam uwierzyć…
Zapytałam, czy mówią poważnie, czy tylko tak sobie żartują… SPA? Droga biżuteria? Składka od każdego po 100 zł?
Czasy nie są łatwe, wszyscy wkoło martwimy się o budżet, liczymy każdą złotówkę, a jednocześnie oczywistym ma być wyłożenie lekką ręką 100 zł, żeby kupić nauczycielce drogie kolczyki lub zegarek?!
Przecież praca nauczyciela to zawód, za którego wykonywanie – jak w przypadku innych profesji – otrzymuje się wynagrodzenie. Rozumiem chęć wręczenie kwiatka, ale do niego jeszcze składkowy prezent? 
Nie chodzi o namawianie do skąpstwa. Po prostu dziwi mnie tak powszechne przekonanie, że wypada podarować drogi prezent, że nie uchodzi inaczej… I choćby w portfelu zostało ostatnie 100 zł, trzeba się dołożyć, bo inni krzywo na nas popatrzą. Wydaje mi się, że mało jest dostatecznie asertywnych rodziców. Ci z kolei, którzy odważą się stawić opór, są uważani za chytrusów albo dziwaków.
Niezmiennie mnie to zadziwia…
Wyjaśnijmy sobie parę spraw.
Otóż artykuł 228 Kodeksu Karnego przewiduje następująco: Kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę, podlega karze pozbawienia wolności….
Nauczyciel pełni funkcję publiczną. Przyjęcie korzyści majątkowej jest więc niczym innym, jak zwykłym łapówkarstwem.
Drodzy rodzice. Wy nic nie musicie!
Pani przedszkolanka, pani wychowawczyni klasy i każdy inny nauczyciel za wykonywaną przez siebie pracę otrzymują pensję. Podobnie lekarz za uratowanie życia pacjentowi albo strażak za ugaszenie pożaru, także kasjerka, policjant, woźny i kierowca… Oni nie dostają żadnych dodatkowych gratyfikacji za dobrze wykonaną pracę. A jeśli już – to od swoich przełożonych.
Argument "bo tak wypada" to żaden argument. I z pewnością nie można bać się zabierania głosu w dyskusji dotyczącej prezentów dla nauczycieli.
Jeśli już naprawdę chcecie w jakiś sposób wyrazić wdzięczność ulubionemu nauczycielowi, są inne sposoby. Można przygotować – koniecznie wspólnie z dzieckiem – laurkę albo własnego autorstwa album z pamiątkowymi zdjęciami. Tego typu prezent będzie na pewno bardziej na miejscu niż kolejne pióro czy droga biżuteria…
Będzie też – co równie ważne – … łatwiejszy do przyjęcia! Bo to jest druga strona medalu. Spróbujcie postawić się na miejscu takiego nauczyciela. Czy przyjmowanie drogiego prezentu od obcych sobie ludzi nie jest jednak kłopotliwe?
Skromne kwiaty lub laurka nie wywołują skrępowania. Ale kosztowny prezent – już tak. Wiem, to forma docenienia i podziękowania za starania i dobrze wykonaną pracę, ale przecież to jest właśnie PRACA. Powtórzę: otrzymuje się za nią wynagrodzenie.
Oczywiście, znajdą się nauczyciele, którzy liczą na te „dowody wdzięczności” i tylko czekają na zakończenie roku szkolnego. Ale to wcale nie oznacza, że tak powinno być.
Dlatego tak ważne jest Twoje stanowisko w tej sprawie i otwarte werbalizowanie go w gronie innych rodziców.
Na wspomnianym wyżej spotkaniu jedna z mam opowiadała, że w przedszkolu jej dziecka nauczycielki zażyczyły sobie… wieczorku pożegnalnego, który miał być zorganizowany przez, i na koszt, rodziców! Uwierzysz? I, wyobraź sobie, tylko jeden rodzic zaprotestował! 
Za kilka lat także moje dziecko pójdzie do przedszkola. Na pewno sama spotkam się z podobnymi dylematami. Nie wiem, oczywiście, na jakich rodziców trafię. Ale wiem jedno: nie zamierzam składać się na żadne bony podarunkowe, na złote zegarki czy pobyt w SPA dla wychowawcy!
Kupię kwiatek, a razem z córką przygotujemy drobny upominek, taki w powstanie którego wkład włoży przede wszystkim moje dziecko. I nie skąpstwo będzie mną kierować, ale świadomość, że nauczyciel to zawód taki, jak każdy inny oraz przekonanie, że ręcznie wykonana przez dziecko praca to cenniejszy podarunek niż kosztowne gadżety ze sklepu. Przynajmniej tak powinno być. Przecież nie o zysk nauczyciela ma w tym wszystkim chodzić, tylko o okazanie wdzięczności – i to przez dziecko. A dla niego to także dodatkowa lekcja – lekcja, jak odpowiednio okazać sympatię i wdzięczność. Pomyśl…
Mam świadomość, że mój wpis może zostać odebrany negatywnie lub spotkać się z brakiem zrozumienia.
Zanim jednak zostawisz komentarz, przelicz… ile godzin pracy kosztować Cię będzie drogi prezent dla nauczyciela, taka np. złota bransoletka, której sama sobie przecież nie kupisz, bo… szkoda Ci pieniędzy. Czy na pewno możesz sobie pozwolić na taki zakup dla niego? I właściwie w imię czego?
Zastanów się czy za swoją dobrze wykonywaną pracę otrzymujesz od własnych klientów jakieś dodatkowe gratyfikacje?
I przelicz ile pieniędzy wydajesz na inne – niezbędne przecież – rzeczy związane z edukacją dziecka.
Może jednak lepiej przeznaczyć te 100 zł na prezent dla bliskich, na wspólną wycieczkę albo coś fajnego do domu? A może po prostu warto zaoszczędzić?

Pomyśl.

19 komentarzy:

  1. Ja się całkowicie z Tobą zgadzam. Kwiaty, ewentualnie czekolada czy bombonierka i wystarczy.
    To samo się tyczy składek na radę rodziców. Zmuszanie do zapłacenia, wytykanie dziecka, straszenie, że nie dostanie świadectwa albo promocji. Tyle, że ani ubezpieczenie szkolne, ani rada rodziców, nie są obowiązkowymi składkami i nikt nie musi tego płacić. Ja nie zamierzam, w przyszłości, wywalać pieniędzy na coś, co nie przynosi żadnych zwrotów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieniądze wpłacane na Radę Rodziców są wykorzystywane na potrzeby uczniów np. na zakup nagród książkowych dla dzieci na koniec roku szkolnego itp. Ubezpieczać również Pani nie musi swojego dziecka, ale jeśli stanie mu się coś na terenie szkoły lub poza nią wtedy zada sobie Pani pytanie czemu tego nie zrobiłam?

      Usuń
  2. Witam.
    Czyżby mój komentarz był pierwszy? Jestem nauczycielką. Przyjmowanie prezentów jest dla mnie zawsze krępujące. I to nie tylko dlatego, że to moja praca, gdyż wieeeeeele godzin poza pracą też uczniom poświęcam i za to wynagrodzenia nie biorę :), ale właśnie z przekonania innych, że tak wypada. Otóż nie! Wiecie Państwo, co dla mnie się liczy? Jak dziecko podejdzie do mnie i w cztery oczy szczerze z serca powie mi: dziękuję, doceniam to, co pani dla mnie zrobiła. I to jest najpiękniejsze a nie sztuczne uśmiechy, bo tak wypada. Nie dajcie się zwariować! A jeśli kończycie szkołę czy przedszkole, to album ze zdjęciami, dyplom, czy może statuetka na pamiątkę jest dużo lepsza i bardziej w pamięć zapadająca, niż SPA, czy kolczyki za niebotyczną kwotę. Szanujmy siebie i nauczycieli i pamiętajmy, że co za dużo, to się może odbić :)
    A teraz życzę wszystkim miłych wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piekne slowa. jest Pani bardzo madra (i pewnie fajna:-)) nauczycielka. gratuluje!

      Usuń
    2. piekne slowa. jest Pani madra (i pewnie fajna:-)) nauczycielka.

      Usuń
    3. Dziękuję, też jestem nauczycielką i co roku to samo... Nie oczekujemy prezentów. Oczekujemy, że dziecko podziękuje i obejmie, zatęskni ;-) reszta jest nieistotna. Rodzice nie wariujcie ;-) Miłego zasłużonego urlopu ;-)

      Usuń
  3. Brawo! Jestem tego samego zdania! U mnie w domu jeszcze maluchy, do szkoły najwcześniej za dwa lata i nie wyobrażam sobie brania udziału w składkach na jakieś super prezenty! Z przerażeniem dziś patrzyłam na matki z koszami kwiatów (ledwie te kobiety było widać zza tych bukietów!) i jakimś podejrzanymi torbami...Masakra! Owszem, ja rozumiem wdzięczność ale nie w takiej formie!
    Mój trzylatek zaczął w zeszłym miesiącu odwiedzać przedszkole, chodzi na kilka godzin dziennie. Panie przedszkolanki bardzo wspierały mnie i syna w tych pierwszych tygodniach, Ich zachowanie zdecydowanie wykraczało poza ramy Ich pracy. Chciałabym podziękować, dając jednocześnie synowi dobry przykład. Pomysłów jest cała masa, domowy dżem, który robiliśmy razem, rysunek, jakaś wylepianka, kwiatki zerwane w ogródku albo babeczki, które uwielbiamy piec wspólnie ;-).

    OdpowiedzUsuń
  4. Według mnie kwiatek jest jak najbardziej ok, ale jakby go nie było to też się nic nie stanie. Drogie podarunki? Jestem na nie

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzeba nie zapominać, że nie każdy na takie składki może sobie pozwolić. Są dzieci, których rodzice dobrze zarabiają, a są też i tacy, którzy muszą liczyć każdy grosz. Ja jestem przeciwna prezentom- rozumiem kwiatki, bo to tradycja, ale reszta to przesada.

    OdpowiedzUsuń
  6. Za moich szkolnych czasów biegłam na dzień przed końcem roku po kwiatka dla "mojej Pani". Ze szkoły wychodzili nauczyciele z kwiatami, Ci, którzy mieli ich najwięcej byli najbardziej kochani!!! Podziękowanie było autentyczne, choć skromne. Na koniec liceum nasza wychowawczyni dostała od nas zdjęcia wszystkich z podpisami w antyramie i do dziś wisi w "naszej klasie".

    Drogie prezenty to nie uznanie dla nauczyciela, tylko głupia licytacja rodziców, którzy chcą się pokazać wśród pozostałych. To wszystko.
    Autentyczne dziecięce "dziękuję" lub "dla mojej Pani" wywołuje łzy w oczach Nauczycieli z powołania, a pozostali nauczyciele dostają wynagrodzenie i na ogół dzieci ich nie lubią. Więc po co nagradzać?

    Niech kwiat będzie symbolem, niech pozostanie autentyczny, a do tego słowa "będę za Panią tęsknić" i naprawdę wystarczą.

    OdpowiedzUsuń
  7. OOOOOOOOOOOO :) brawo :) a w "mojej" szkole poszedł ogólny mail o tym kto ile wpłacił na RR z informacją,że "z wpałt na RR 10% jest przeznaczone na książki i nie wolno dokładać z funduszu klasowego a że wpłaty małe na dziecko przypadło 7 zł". Był też kolejny o kwiatkach, bombonierkach, torcikach wedlowskich dla pań. Smutno mi bo na to można było wydać klasowe pieniądze ale nie można było ich dołożyć do funduszu na nagrody dla dzieci decyzją jakąś odgórną dziwną.

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety zdarzyło mi się słyszeć o drogich podarunkach i zdecydowanie jestem na nie. Tak do końca nie wiem jak to wygląda we Włoszech - tzn. nie wiem jako jest ten niepisany zwyczaj. W tym roku ominęło nas zakończenie roku, gdyż bylismy na wakacjach, przekonam się pewnie w przyszłym. Na pewno oficalnie nauczyciele tutaj nie mogą przyjmować podarunków - problem ten wyszdedł w grudnu, przed Bożym Narodzeniem, gdy wychowawczynią zepsuł się aparat fotograficzny i komitet rodzicielski postanowił im sprezentować nowy bo to jednak pyła pamiatka dla naszych dzieci i nas samych. Składka była po 10 euro, ale wyraźnie wcześniej nam powiedziano, że będzie to uznane za darowiznę dla placówki!

    OdpowiedzUsuń
  9. W KLASACH MOICH CÓREK DZIECI WRĘCZYŁY PANI JEDEN PIĘKNY BUKIET OD DZIECI A DRUGA PANI DOSTAŁA OD KAŻDEGO DZIECKA PIĘKNEGO SŁONECZNIKA I BARDZO SIĘ CIESZYŁY. JESTEM NA NIE DAWANIA DROGICH PREZENTÓW ZARÓWNO NAUCZYCIELOM JAK I LEKARZOM, PRAWNIKOM. TYMI SŁYNNYMI KONIAKAMI ZA NIEBOTYCZNE PIENIĄDZE ROZPALAJĄ W KOMINKACH A NIE PIJĄ, BO PRZECIEŻ ILE MOŻNA!!!!!!!!!!!! STOP DROGIM PREZENTOM!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Rany, jak czytam te przeboje z prezentami to mi ręce opadają... Zresztą gdzie się nie dotknie tematu prezentów to śmierdzi gnojem... Nie ważne czy to chrzciny, komunia czy właśnie zakończenie roku.

    Do zobaczenia na spotkaniu w Kaliszu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się z Tobą w każdym zdaniu, które napisałaś, ale niestety świat stanął do góry nogami, podobny problem jest z prezentami na komunie, niedługo będzie trzeba kupować mieszkanie albo samochód.
    My kończymy w tym roku żłobek za 2 dni 30 czerwca ostatni raz Lulcia tam pójdzie i co ciocie dostaną uścisk i od Lulci i po kwiatku.

    OdpowiedzUsuń
  12. Au nas właśnie na początek roku szkolnego mamusie wymyślają: a to składka na nowe firany do klasy, a to na dywan, a to na kwiaty do klasy nowe a to to a to tamto... a przecież wydatki na początek roku szkolnego są duże... Potem jest coraz lepiej - na mikołajki składka na prezent dla dziecka, na imprezę mikołajkową i tak w kółko. Wszystko wymyślają i nakręcają sami rodzice. Ci sami narzekają, że nie mają pieniędzy... Do tego szkolno - przedszkolny pokaz mody. Dziewczynka w przedszkolu ubrana w tiulową suknię, biedna nie mogła nadążyć za dziećmi. Istny cyrk... przechwalanie się, licytacja... Rodziców, nie dzieci!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja jestem za skromnymi, szczerymi i danymi prosto z serce podarunkami dla nauczycieli. Niech to będzie kwiatek, czekoladka albo laurka. SPA to kpina! Ja sobie nie mogę pozwolić na takie przyjemności to dlaczego komuś miałabym fundować :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję za wszystkie komentarze. Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę, że są osoby, które myślą tak samo jak Ja. Obawiałam się innej reakcji, na szczęście zostałam mile zaskoczona :) Oby takie myślenie co do prezentów dla nauczycieli było u coraz większej liczby rodziców. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Słuchajcie nauczyciele też lubię takie drobne rzeczy od serca.

    OdpowiedzUsuń

Komentować może KAŻDY. Dlatego też, będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie ślad :)

Należy pamiętać, że dyskusja może się toczyć bez używania słów obraźliwych i krzywdzących.

Dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i zapraszam ponownie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Mileniak.pl , Blogger